Grudziądz i okolice na starej karcie pocztowej Tom II I

Grudziądz i okolice na starej karcie pocztowej Tom II I
Ryszard Bogdan Kucharczyk

sobota, 17 października 2020

List otwarty Wiktora Dys-Kulerskiego - do Prezydenta Miasta Grudziądza


 

„Gazeta Grudziądzka” Piątek,  30 lipca 1999 roku, INDEKS 322327, ISSN 1232-0137

Tygodnik Nr 30/320

List otwarty  WIKTORA KULERSKIEGO 

Do redakcji nadszedł list otwarty  Pana Wiktora Kulerskiego, wnuka założyciela Gazety Grudziądzkiej, do Prezydenta Grudziądza. List ten, nawiązujący do zarzutów postawionych naszej redakcji przez  BOŻESŁAWA  TAFELSKIEGO, drukowany w całości. 

Szanowny Pan Prezydent Miasta Grudziądza

BOŻESŁAW TAFELSKI 

                                    Wielce Szanowny  Panie Prezydencie

 

        To brzmi nader oficjalnie, choć zachowując w pamięci gościnne przyjęcie, jakiego doznałem od Pana w czasach mojego posłowania, chętniej napisałbym po prostu – Drogi Panie Bożesławie, ale niech tak już zostanie.

A zatem Szanowny Panie Prezydencie naszego Miasta Grudziądza, proszę o wybaczenie mi formy listu otwartego, jako, że Pan sam raczył niejako wywołać mnie do tablicy publicznie 

wspominając mojego  dziadka, również Wiktora choć nierównie znakomitszego aniżeli  moja skromna i niegodna osoba.

Otóż polemikę miedzy Panem Prezydentem a Naczelnym redaktorem „Gazety Grudziądzkiej”panią  Joanną John- Błażyńską przeczytałem z zainteresowaniem tym większym, że w Pańskim liście znalazłem odwołanie do „tradycji i dokonań Wiktora Kulerskiego”, które „powinny być drogowskazem dla całych pokoleń dziennikarzy i wydawców”, a które  obecnie są jakby „podważane przez pracujących w „Gazecie” niedoświadczonych dziennikarzy.

       Dzięki uprzejmości pani Joanny jestem jednym ze stałych czytelników tej nowej Gazety Grudziądzkiej i jako żywo nie znajduje w niej niczego, co podważałoby te niegdysiejsze tradycje i dokonania. Jest wprost odwrotnie. Cieszą mnie dbałość o dobro publiczne, pryncypialność ,krytycyzm, odwaga, temperament i ta szczypta humoru, z jakimi Gazeta jest redagowana. A przecież te cechy należą niewątpliwie do tradycji dawnej Gazety Grudziądzkiej! Właśnie za dbałość o dobro publiczne, a to oznacza również krytycyzm wobec sprawujących władzę, dawna Gazeta Grudziądzka  była gnębiona a mój dziad i ojciec wielokrotnie skazywani za rzekome naruszenia ówczesnych praw. I działo się to nie tylko w czasach pruskich, ale także pod rządami sanacji przed Drugą Wojną Światową.

W czasach komunistycznych Gazeta Grudziądzka nie miałaby żadnych szans . Cenzura – pamiętamy to chyba obaj, choć zapewnie z różnych stron. Wtedy krytyka musiała być „konstruktywna”, czyli …bezkrytyczna. Inna spotkałaby się zapewnie z zarzutami , że „w Gazecie Grudziądzkiej publikowane są stwierdzenia mające poniżyć niektóre osoby, instytucje w opinii publicznej  lub narazić je na utratę społecznego  zaufania”, jak to ze zdumieniem przeczytałem w Pańskim liście . Aż daty. Okazało się ,że nie, to nie jest

list sprzed 1989 roku, ale wbrew pozorom z 1999 roku. Toż to pomysł i język żywcem wzięte z „minionego okresu”. Poza tym to brzmi raczej jak fragment z sentencji orzeczenia sądu.

Nieopodal znajduje się fragment z tego, co nazywa się doniesieniem o przestępstwie-„Gazecie Grudziądzkiej znajduje się szereg publikacji naruszających Ustawę Prawo Prasowe” Ale przecież sentencje orzeczeń są domeną sądów, a nie Prezydentów Miast,

a doniesienie o przestępstwie kieruje się do prokuratora, a nie do redaktora.

Coś się komuś pomieszało.

 Drogi panie Prezydencie, albo…albo ktoś Pana „wrobił” mówiąc potocznie. Trudno byłoby mi uwierzyć, że nie są to pomysły jakiegoś niewydarzonego pomocnika, jako, że nie przepuszczam aby Prezydent Miasta Grudziądza mylił role ,adresy i języki nawet.

Raczej zakładam, że w natłoku spraw i problemów  o wiele poważniejszych zaufał komuś zbyt pochopnie i odruchowo podpisał jedną z wielu korespondencji przygotowanych przez współpracowników. Jeżeli tak, to tego z nich, który ma takie pomysły,  należałoby chyba pozbyć się jak najprędzej z Urzędu Miasta.

Wracając do meritum sprawy, to przecież tej krytyce, jaka Pana i pańskich współtowarzyszy

spotyka ze strony Gazety, jakże daleko do ostrości wypowiedzi mojego, a przez Pana wspomnianego dziadka. Dzisiaj mało kto pamięta o tym, że to właśnie on po przeczytaniu jednego z bulwersujących i- dodajmy- kompromitujących wywiadów udzielonych przez Piłsudskiego jakiejś gazecie, zażądał publicznie poddania Marszałka badaniom psychiatrycznym.

    O ile wiem, to pani Redaktor Joanna John –Błażyńska czegoś podobnego w stosunku

 do kogokolwiek jaszcze nie zaproponowała. Ale to chyba za mało, aby podnosić surowy zarzut podważania tradycji. Co zaś do „niedoświadczonych dziennikarzy” to dziad mój początkowo także do nich należał. On- podobnie, jak ci dzisiejsi „niedoświadczeni”- także

zdobywał doświadczenie „ w marszu” niejako, a raczej w boju z tymi, którzy ( jak widać

niezależnie od epoki ) zawsze są chętni krytykę tłumić szermując prawem, nadużywając go

i strasząc nim. Zatem wielu dziennikarzy znakomitych , którzy nader okrutnie potrafią obchodzić się z osobistościami sprawującymi władzę powierzoną im na czas jakiś przez społeczeństwo, ale nie znam  ani jednego poważnego polityka, który pozwoliłby sobie na

potraktowanie nawet najmniej doświadczonego dziennikarza jako persona non grata.

Oczywiście tak jest w państwach demokratycznych, gdzie prasa jest tą czwartą władzą,

Również niezawisłą , jak sądy, choć im i tylko im podlegają.

Panie Prezydencie drogi!

Przecież Pan ma poczucie humoru. Zauważyła to nawet ta niezbyt przez Pana lubiana Gazeta Grudziądzka pisząc, że „pan Prezydent Tafelski każde pytanie ze strony prawicy kwituje uśmieszkiem”. W dodatku Gazeta, która tak ożywia nasze szacowne Miasto Grudziądz, to

Przecież nie NIE, które niegdyś mnie wzięło na ząb. Czy zatem naprawdę konieczne są armaty, jakie zostały wytoczone Gazecie? Czy nie lepsza i bardziej potrzebna wiwatówka

na cześć i szczęście  tego, że Grudziądz wreszcie znowu ma Gazetę tak niepokorną

i przekorną , jaką ona jest przecież? Na szczęście dla Grudziądza i czytelników.

Myślę , że w annałach naszego starodawnego Miasta w najlepszej pamięci zachowani są nie ci, którzy  na pochlebstwa służalców  łasi, oponentów dławią i kneblują , ale ci, którzy wznoszą  się ponad partykularne interesy i może nawet osobiste urazy, otaczają opieką głosy wolne i wolności ubezpieczające , jak to niegdyś  nazywano.

Chciałbym wierzyć, że może kiedyś, w przyszłości , znowu spotkamy się podobnie jak w 1999roku, choć zapewnie w innych rolach, jako że wszystko przemija na tym świecie,

może tym razem wspólnie także z panią Redaktor Joanną. Przecież wówczas, przed paru laty byliśmy przeciwnikami politycznymi, ale przecież chyba nie wrogami.

Wtedy Pan, Panie Prezydenci, wiedział dobrze jak ostre słowa kierowałem przeciwko pańskiej formacji także ja sam, ale jakoś to nam nie przeszkadzało . Dlaczego teraz miałoby być inaczej? Nie kontynuujemy tradycji złej, ani sanacyjnej, ale nawiązujemy  do tej dobrej,

jak czyni to właśnie Gazeta Grudziądzka, nasza wspólna przecież, bo Grudziądzka.

Chciałbym wierzyć, że jeszcze potrafimy różnić się pięknie , lub chociaż mądrze, a krytyka nawet  ta najostrzejsza i podszyta humorem  temu nie przeszkadza.To jest potrzebne nam, Grudziądzowi i Polsce. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz